poniedziałek, 5 czerwca 2017

64.

Witajcie słonecznie :)
Nareszcie za oknem zrobiło się ciepło i słonecznie :) Tak długo na to czekałam! Powoli zaczynam odliczać dni do urlopu. Mam sporo szyciowych planów, które właśnie chcę zrealizować podczas tych nadchodzących wolnych dni. Przede mną jednak póki co, napięty koniec czerwca. Najpierw odbędą się dwa egzaminy: teoretyczny i praktyczny - w związku z kursem na który chodziłam. W wolnych chwilach próbuję coś tam powtarzać do tego egzaminu. Egzamin mam 20 i 23 a 24 rozpoczynam urlop. Natomiast 25 w niedzielę być może pojawię się na Jarmarku Rzemiosła i Rękodzieła w Będzinie. Chcę tam pojechać z szytymi piórnikami, których do tej pory udało mi się uszyć 20 sztuk.








To tak w wielkim skrócie.
Do następnego razu :)

poniedziałek, 8 maja 2017

63.

Przeglądając zdjęcia przypomniałam sobie, że jeszcze nie wspominałam o bluzce, którą uszyłam dla siebie w połowie lutego.  Wykrój pochodzi z Burdy  2/2017 str.17. Materiał kupiłam w "Wytwórni z serca", a dokładniej w ich sklepie stacjonarnym "Materialiści" w Katowicach. Ponieważ była to końcówka to kupiłam jedynie 1 metr z nadzieją, że jednak coś z tego uszyję. Te piórka na niebieskim tle bardzo mnie urzekły :) Ponieważ miałam mało materiału, to wykrój ciut zmodyfikowałam. Tył jest zszywany z dwóch kawałków,  musiałam też zrobić cięcie w rękawach i nie robiłam wywiniętych mankietów.
 









Tak wygląda przód bluzki:


A tak tył:


Bluzkę szyło się dobrze i szybko. Wielokrotnie miałam ją już na sobie i nosi się fantastycznie. Jest luźna i dzięki temu zakrywa moje niedoskonałości figury 😁

62.

W miniony weekend znalazłam w końcu chwilę czasu aby uszyć sobie zasłony do tzw. dużego pokoju, sypialni i kuchni, chociaż słowo "uszyć" jest tu chyba sporym nadużyciem 😋 W zasadzie tylko podwijałam dwukrotnie materiał na krawędziach i przestębnowałam go. Aby podwójne podwinięcie się ładnie układało, to w pierwszym kawałku materiału zafastrygowałam je na całej długości. Jednak potem zrezygnowałam z tego i używałam tylko szpilek, gdyż więcej czasu zajęło mi wyciąganie tej nitki z fastrygi niż samo przeszycie.







Do kuchni oprócz zasłonek, uszyłam też zasłonkę do kaloryfera, którą zawiesiłam na samoprzylepnych haczykach. Dzięki temu jest moim zdaniem przytulniej :)




Wszystkie zasłony kosztowały mnie małe bardzo pieniądze, bo za materiał do kuchni i sypialni płaciłam 9 zł za metr a za ten szary do dużego pokoju 2 zł za metr, bo była to jakaś końcówka. W szarym materiale zostawiłam fabryczne brzegi na długości, bo nawet ładnie wyglądają :)

61.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni uszyłam kolejne piórniki i myszki, które już znacie z wcześniejszych wpisów.
Piórniki już dawno obiecałam moim uczennicom, a myszki szyłam z przeznaczeniem na aukcje charytatywne. Połowę myszek wczoraj wysłałam paczką do Wrocławia ToFikowi z "Co ja tofię", a drugą część zawiozę do Schroniska dla zwierząt w Sosnowcu. Może ktoś zechce je kupić i tym samym wesprze kocie i psie biedy :)











Kolejne elementy już są też skrojone i czekają na pozszywanie :)


60.

Witajcie wiosennie :)
Znowu minęło sporo czasu od ostatniego wpisu na blogu.
 W konkursie na Szyciowego Bloga nie zdobyłam żadnej nagrody. Jednak mile mnie zaskoczył fakt, że sporo osób zagłosowało na mojego bloga. To cieszy bardzo i dziękuję za każdy oddany głos :) Wiem, że nie bywam tu regularnie (z rozmaitych powodów), ale mam ciągle nadzieję, iż to się zmieni 😁
Póki co, pracownia już odgruzowana. Mam dostęp do maszyn, przestawiłam stół do rysowania pod okno, dzięki czemu deska do prasownia może teraz stać rozłożona cały czas.
Jak pracownia wygląda obecnie pokażę innym razem, a teraz w skrócie o tym co w międzyczasie uszyłam.
W marcu pomagałam szyć stroje na przedstawienie dla dzieci, które uczy moja siostra. Pierwszy raz szyłam kamizelki i to z podszewką. Materiał kupiłam w sklepie outletowym dosłownie za grosze. Wykrój zrobiłam sama, na podstawie kamizelki, którą Karolina mi dała na wzór.







Po wykrojeniu wszystkich części, najpierw pozszywałam elementy podszewki, a potem .z materiału i połączyłam je ze sobą. 














Najtrudniejsze w tym wszystkim było dokładne wyprasowanie skończonych kamizelek.
Pierwszy raz szyłam coś na podszewce i jestem zadowolona, że mi się udało :)