poniedziałek, 8 maja 2017

63.

Przeglądając zdjęcia przypomniałam sobie, że jeszcze nie wspominałam o bluzce, którą uszyłam dla siebie w połowie lutego.  Wykrój pochodzi z Burdy  2/2017 str.17. Materiał kupiłam w "Wytwórni z serca", a dokładniej w ich sklepie stacjonarnym "Materialiści" w Katowicach. Ponieważ była to końcówka to kupiłam jedynie 1 metr z nadzieją, że jednak coś z tego uszyję. Te piórka na niebieskim tle bardzo mnie urzekły :) Ponieważ miałam mało materiału, to wykrój ciut zmodyfikowałam. Tył jest zszywany z dwóch kawałków,  musiałam też zrobić cięcie w rękawach i nie robiłam wywiniętych mankietów.
 









Tak wygląda przód bluzki:


A tak tył:


Bluzkę szyło się dobrze i szybko. Wielokrotnie miałam ją już na sobie i nosi się fantastycznie. Jest luźna i dzięki temu zakrywa moje niedoskonałości figury 😁

62.

W miniony weekend znalazłam w końcu chwilę czasu aby uszyć sobie zasłony do tzw. dużego pokoju, sypialni i kuchni, chociaż słowo "uszyć" jest tu chyba sporym nadużyciem 😋 W zasadzie tylko podwijałam dwukrotnie materiał na krawędziach i przestębnowałam go. Aby podwójne podwinięcie się ładnie układało, to w pierwszym kawałku materiału zafastrygowałam je na całej długości. Jednak potem zrezygnowałam z tego i używałam tylko szpilek, gdyż więcej czasu zajęło mi wyciąganie tej nitki z fastrygi niż samo przeszycie.







Do kuchni oprócz zasłonek, uszyłam też zasłonkę do kaloryfera, którą zawiesiłam na samoprzylepnych haczykach. Dzięki temu jest moim zdaniem przytulniej :)




Wszystkie zasłony kosztowały mnie małe bardzo pieniądze, bo za materiał do kuchni i sypialni płaciłam 9 zł za metr a za ten szary do dużego pokoju 2 zł za metr, bo była to jakaś końcówka. W szarym materiale zostawiłam fabryczne brzegi na długości, bo nawet ładnie wyglądają :)

61.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni uszyłam kolejne piórniki i myszki, które już znacie z wcześniejszych wpisów.
Piórniki już dawno obiecałam moim uczennicom, a myszki szyłam z przeznaczeniem na aukcje charytatywne. Połowę myszek wczoraj wysłałam paczką do Wrocławia ToFikowi z "Co ja tofię", a drugą część zawiozę do Schroniska dla zwierząt w Sosnowcu. Może ktoś zechce je kupić i tym samym wesprze kocie i psie biedy :)











Kolejne elementy już są też skrojone i czekają na pozszywanie :)


60.

Witajcie wiosennie :)
Znowu minęło sporo czasu od ostatniego wpisu na blogu.
 W konkursie na Szyciowego Bloga nie zdobyłam żadnej nagrody. Jednak mile mnie zaskoczył fakt, że sporo osób zagłosowało na mojego bloga. To cieszy bardzo i dziękuję za każdy oddany głos :) Wiem, że nie bywam tu regularnie (z rozmaitych powodów), ale mam ciągle nadzieję, iż to się zmieni 😁
Póki co, pracownia już odgruzowana. Mam dostęp do maszyn, przestawiłam stół do rysowania pod okno, dzięki czemu deska do prasownia może teraz stać rozłożona cały czas.
Jak pracownia wygląda obecnie pokażę innym razem, a teraz w skrócie o tym co w międzyczasie uszyłam.
W marcu pomagałam szyć stroje na przedstawienie dla dzieci, które uczy moja siostra. Pierwszy raz szyłam kamizelki i to z podszewką. Materiał kupiłam w sklepie outletowym dosłownie za grosze. Wykrój zrobiłam sama, na podstawie kamizelki, którą Karolina mi dała na wzór.







Po wykrojeniu wszystkich części, najpierw pozszywałam elementy podszewki, a potem .z materiału i połączyłam je ze sobą. 














Najtrudniejsze w tym wszystkim było dokładne wyprasowanie skończonych kamizelek.
Pierwszy raz szyłam coś na podszewce i jestem zadowolona, że mi się udało :)

niedziela, 19 marca 2017

59.

Witajcie niedzielnie 😊
Mam chwilowo przerwę w szyciu, bo w pracowni zagościły rzeczy z szafy i komody, ponieważ zmieniam w przedpokoju meble. Nie mam aktualnie dojścia do maszyny i żelazka. Do świąt muszę się uporać z tym całym balaganem. Póki co, zgłosiłam mojego bloga do konkursu "Szyciowy Blog Roku 2016". W tym roku po raz drugi biorę udział w konkursie. Do 23 marca można głosować na ulubionego bloga. Więc jeśli tu zaglądacie i lubicie czytać o moich potyczkach z szyciem to proszę Was o głos 😊 Wystarczy kliknąć w link i oddać głos. http://szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/niebieskikotszyje-blogspot-com/
Wśród głosujących osób będą rozlosowane nagrody w postaci sprzętu AGD.
Z góry bardzo dziękuję za wszystkie głosy 😄

wtorek, 21 lutego 2017

58.

Witajcie ciepło :)
Zauważyłam, że znowu minął prawie miesiąc od ostatniego wpisu. Skończył mi się urlop i wróciłam do pracy zawodowej, więc znowu tego czasu wolnego ciut ubyło. Na szczęście dzień już jest zdecydowanie dłuższy, z czego bardzo się cieszę :) Nabieram nowej energii do działania!
W ubiegły weekend, a dokładniej 11 lutego, miałam ostatnie zajęcia na kursie. Po dłuższym zastanowieniu, złożyłam papiery na egzamin. Ma się on odbyć w czerwcu, ale nie wiem czy będzie to na początku czy w drugiej połowie miesiąca. Poczekamy, zobaczymy. W rezultacie z mojej grupy będą oprócz mnie zdawać jeszcze 3 lub 4 dziewczyny. Wykruszyła nam się grupa w ciągu roku. Cieszę się, że jednak wytrwałam i nie zrezygnowałam. Wiem teraz o wiele więcej niż przed rozpoczęciem kursu. Dzięki tym zajęciom zdecydowałam się na zakup dwóch maszyn przemysłowych. Jedna to stębnówka Juki DDL 8700, a druga to owerlok Jack JK 804, którą mam od czterech dni.



Do tej pory przez myśl mi nie przeszło aby kupić tego rodzaju maszyny. Zauważyłam, że co raz więcej osób kupuje przemysłówki do domowego szycia. Są one trochę droższe od domówek, ale szyją bez porównania lepiej. Oczywiście moja domowa Bernina nadal ze mną pozostanie. Będzie mi służyła do ozdobnych przeszyć lub do robienia dziurek. Według mnie domowe stębnówki są lepsze od przemysłówek jedynie w tym, że mają dużo różnych ściegów, że czasem haftują, robią dziurki. Gdybym nie miała Berniny to pewnie nie zdecydowałabym się na kupno przemysłowej w pierwszej kolejności. Reasumując: fajnie jest mieć przemysłową stębnówkę i domową z różnymi bajerami :D Kiedyś w przyszłości, jeśli będę dużo szyła, to chciałabym kupić sobie jeszcze renderkę. Na razie wystarczą mi te co mam. O moich nowych maszynach (zwłaszcza o owerloku) jeszcze napiszę w osobnym poście, a teraz chciałam Wam pokazać jakie drobiazgi uszyłam w związku z ostatnimi zajęciami na kursie.
Są to myszki na szpilki i igły do szycia :)





Pomysł na myszki zaczerpnęłam z gazety Crafty  4/2016.


Nieco zmodyfikowałam ten wzór. Ogonki zamiast z filcu są ze sznurka, oczka z guzików.
Myszki powstały z przeznaczeniem na małe upominki. Razem z dziewczynami wręczyłyśmy je wszystkim paniom, które nas uczyły na kursie kwalifikacyjnym w ramach podziękowania. Skoro był to kurs projektowania i szycia, to myślę że taka myszka - poduszka na szpilki jest fajnym pomysłem i lepszym od symbolicznego kwiatka :)
Na pewno jeszcze uszyję trochę takich myszek, bo mam sporo małych kawałków wełnianych tkanin. Mam zamiar kilka przeznaczyć na aukcje i kiermasze, z których dochód jest przeznaczony na pomoc bezdomnym psom i kotom :)
Myszki szyje się dosyć szybko. Można je z powodzeniem uszyć także ręcznie, jeśli ktoś nie posiada maszyny.